Fot. Arch. SP Rybnik
| |
|
|
|
Gdzie się uczyć?
Wywiad z panią Katarzyną Krupą - matką absolwenta i uczennicy szkoły społecznej
(zh)
Dlaczego powierzyła Pani kształcenie i wychowanie dzieci Społecznej Szkole Podstawowej i Społecznemu Gimnazjum?
Bardzo ważna jest dla mnie rodzina, a nasza rodzina - ta najbliższa - składa się w połowie z dzieci (Paweł skończył podstawówkę społeczną i gimnazjum społeczne; Ania skończyła podstawówkę społeczną i jest w pierwszej klasie SG). Ponieważ tak już z dziećmi jest, że znaczną część swojego życia spędzają w szkole, stąd wybór szkoły uznaliśmy z mężem za decyzję strategiczną - mającą bardzo silny wpływ na to, jak naszym dzieciom będzie się żyło na świecie. To znaczy, jak im się będzie żyło w szkole, z jakim nastawieniem do życia tę szkołę po kilku latach opuszczą. Nie ukrywam, że nie była to prosta decyzja. Pierwsze skojarzenie to kwestie finansowe - wiadomo, że trzeba ponosić określone koszty, konsekwentnie, przez kilka lat. Ale znacznie bardziej martwiła nas inna sprawa - czy nie będzie to przypadkiem szkoła, w której znajdą się może dzieci osób gotowych wiele zapłacić za to, żeby dzieci
mieć z głowy. Z takimi opiniami o szkole spotykaliśmy się, pytając znajomych czy rodzinę o zdanie. Muszę powiedzieć, że bardzo budujące było dla mnie odkrycie, że do szkoły społecznej chodzą również dzieci rodziców, którym niekoniecznie się przelewa, ale którzy gotowi są nawet na pewne wyrzeczenia, po to, żeby ich dzieci mogły się uczyć i rozwijać w spokojnej, przyjaznej atmosferze. Właśnie ta atmosfera - bezpieczeństwa i życzliwości, kameralne warunki, fakt, że tu właściwie wszyscy się znają, były chyba dla nas decydujące. Oczywiście, nie zaniedbaliśmy śledzenia wyników egzaminów końcowych w podstawówce i w gimnazjum, które są bardzo prostym i bardzo obiektywnym miernikiem osiąganych wyników, wyraźnie wskazującym na wykraczający ponad przeciętną poziom obu szkół. To, co powiedziałam o bezpieczeństwie i kameralnej atmosferze, było też podnoszone jako argument przeciw szkole społecznej. Usłyszałam (i sama pomyślałam): Dzieci, wychowane w cieplarni, kiedyś będą się musiały zetknąć z "normalnym" światem, a wtedy życie im pokaże
Też się trochę bałam. Ale wywiad donosił, że absolwenci całkiem nieźle sobie radzą. Jakoś nie chowają się pod ławką ze strachu przed trzydziestoparoosobową (tj. uważaną za normalną) klasą, z którą muszą się zmierzyć, idąc do liceum. Teraz, kiedy mój syn jest pierwszoklasistą (II LO), mogę spokojnie powiedzieć, że takiego problemu po prostu nie ma. Nasuwa się natomiast pytanie, w którym - normalnym czy nienormalnym - świecie chcemy umieścić nasze dzieci. Może niektóre normy warto zmieniać?
Jakie zalety tych szkół zasługują na uwydatnienie w kwestii kształcenia oraz wychowania i opieki?
Myślę, że w kwestii wychowania i opieki - do tego, o czym już wyżej powiedziałam na temat bezpieczeństwa - należy jeszcze dodać brak anonimowości. Po prostu, tutaj dziecko - myślę o pierwszaku - nie ma się gdzie zgubić, bardzo skuteczna też była w pierwszych latach podstawówki, w przypadku moich dzieci, opieka świetlicy. Natomiast, jeśli chodzi o kształcenie, to myślę, że poza ogólnie rozumianym poziomem, o czym także już wspomniałam, szkoły wyróżniają się również kształceniem w zakresie języków obcych: angielskiego (od pierwszej klasy podstawówki) i niemieckiego (od klasy czwartej). Wiem, że elementy języka angielskiego poznają także uczniowie klasy "0". Pamiętam, jak przy zapisywaniu Pawła do szkoły ówczesna pani dyrektor, Dorota Warmuła, wyjaśniła mi, że duży nacisk kładzie się na tzw. przedmioty podstawowe. Zastanawiałam się wtedy trochę podejrzliwie, czy to nie oznacza, że pozostałe przedmioty traktuje się "luźno"? Okazało się na szczęście, że nie. Duży nacisk oznacza, że na zajęcia objęte sprawdzianem i egzaminem gimnazjalnym przeznacza się po prostu więcej czasu niż w publicznej szkole, szczególnie w klasie VI szkoły podstawowej i III gimnazjum. Jeżeli nauczyciele mają możliwość przygotowywania uczniów do egzaminów podczas dodatkowych godzin poświęconych na rozwiązywanie testów egzaminacyjnych i jeżeli do tego dochodzą jeszcze przyjęte ograniczenia liczby uczniów w klasie (do kilkunastu), nie może to pozostać bez wpływu na poziom kształcenia.
Jak na wymagania stawiane uczniom w tych szkołach reagowały i reagują Pani dzieci?
Na wymagania im stawiane moje dzieci zawsze reagowały zdrowo - to znaczy oporem. Co nie znaczy, że wymaganiom tym nie były w stanie sprostać, co wydaje mi się być jednym z zasadniczych celów każdej szkoły. Natomiast dla nas bardzo ważny jest sposób, w jaki ten efekt był osiągany. Nie są mi znane sytuacje, żeby dzieci reagowały na konieczność pójścia do szkoły, sprawdzian, mniejszy czy większy test, jakimiś żywszymi nawet obawami, nie mówiąc już o dużym stresie. Co nie znaczy, że nie osiągają oczekiwanych wyników. Odbywa się to jednak bez porannych gwałtownych zachorowań, czy innych metod omijania problemów szkolnych, znanych z opowieści rodziców.
Jaką - Pani zdaniem - rolę w szkołach odgrywają rodzice?
Myślę, że wciąż za małą - choć tylko od nich samych to zależy. Z naszego punktu widzenia bardzo korzystna jest bliska współpraca z wychowawcą (pamiętam, że bardzo byłam zaskoczona podaniem przez wychowawczynię Pawła w pierwszej klasie podstawówki jej numeru telefonu domowego i zachętą, żeby z każdym problemem się do niej zwracać). Teraz coraz bardziej chronimy swoją prywatność i aż takiego poświęcenia od wychowawcy bym nie oczekiwała, ale jednak - również w tym przypadku - nie mamy do czynienia z anonimowością. Praktycznie rodzice rozpoznają wszystkich nauczycieli i odwrotnie. Służą takiemu zacieśnianiu kontaktów także różne szkolne uroczystości, jak spotkania opłatkowe, czy pikniki szkolne. Ale w przypadku rybnickich szkół społecznych najważniejszą metodą wpływania rodziców na życie szkoły mogłoby być, choć chyba nie jest, działanie poprzez Stowarzyszenie Oświatowe "Rodzice-Dzieciom". Wiele osób nie odróżnia szkół społecznych od prywatnych. Jedne i drugie mają charakter szkół niepublicznych, jednak w przypadku szkół społecznych nie mają one prywatnego właściciela, który prowadzi szkołę jako przedsięwzięcie gospodarcze, są natomiast - jak np. w naszym przypadku - prowadzone przez organizację non-profit, czyli ww. stowarzyszenie. Do stowarzyszenia może się zapisać każdy rodzic, a uczestnicząc w walnym zebraniu stowarzyszenia, może wywierać wpływ na decyzje stowarzyszenia, ograniczony tylko głosami innych członków stowarzyszenia i zapisami statutu (które wszak walne zebranie może zmienić). Pewnie trochę przesadzam, ale chcę przez to podkreślić, że każdy, kto chce mieć jakiś wpływ na życie szkoły, naprawdę może go mieć. Zarząd czeka na pomysły, jak lepiej prowadzić szkołę, w każdy wtorek na cotygodniowych posiedzeniach.
Często słyszy się opinię, że w szkołach niepublicznych płaci się za oceny. Jakie jest Pani zdanie na ten temat?
Mogę tu tylko zacytować opinie, z którymi się spotkałam, kiedy mój syn, a może bardziej ja sama niż on, dowiadywaliśmy się, czy trudno się dostać do liceum. Powtarzano nam wtedy zdanie osób - nauczycieli licealnych zajmujących się rekrutacją: "Powiedzcie tym swoim nauczycielom, żeby wam chociaż na koniec dali lepsze oceny, bo ta wasza czwórka jest warta niejednej piątki". Nie wiem oczywiście, ile w tym prawdy, ale mogę też powiedzieć, że znam rodziców (a nawet sama do nich należę), którzy w oparciu o zaufanie do nauczyciela uczącego w tej szkole zdecydowanie popierali jedynki stawiane po to, żeby obudzić dziecko z nieświadomości dotyczącej stanu jego wiedzy. Skąd by się brały te jedynki, skoro czesne płynie na konto? A poważnie mówiąc, bardzo trudno ocenić, czy ta sama wiedza w różnych szkołach oceniana jest tak samo, czy różnie. Szkoły musiałyby się wymienić uczniami i wtedy zobaczylibyśmy, jakie oceny dostaliby ci uczniowie od "obcych nauczycieli", w innej szkole. A jeszcze poważniej - myślę, że prawdziwym miernikiem są wyniki egzaminów - a w tych, jak już wspominałam, nasze szkoły zawsze wiodły prym.
Co zmieniłaby Pani w szkołach społecznych dla dobra swoich dzieci?
Szkoda, że jest w nich tak mało dziewczynek.
(zh)
z życia szkoły:
warto zajrzeć:
www.ssprybnik.pl
www.sg.rybnik.pl
|
|