Forum dyskusyjne ROW Katalog firm ROW Ogłoszenia drobne Giełda ROW Kontakt z redakcją
RYBNIK - ŻORY - JASTRZĘBIE-ZDRÓJ - WODZISŁAW ŚL. - RACIBÓRZ  

Fot. Roman Zielonka  


 podróże
Dzienniczek z podróży
Chiny - Szanghaj
Chiny - Pekin
OSW "Stodoły"

 artykuły
architektura
budownictwo
finanse, kredyty
grafika, poligrafia
internet, multimedia
kultura i sztuka
motoryzacja
nieruchomości
podróże, turystyka
porady prawne
prezentacje
urządzenia
z regionu
(10)
(9)
(4)
(2)
(4)
(20)
(2)
(8)
(4)
(13)
(12)
(13)
(7)
 polecamy

Hotel w Rybniku
Zobacz hotel w Rybniku-Stodołach nad Zalewem Rybnickim...
www.stodoly.pl




 podróże, turystyka

Fascynujące Chiny. Szanghaj
Roman Zielonka


Rok 2006 był bardzo owocnym dla firmy DOMEL, będącej od lat VRV PARTNEREM japońskiej firmy DAIKIN, wiodącego producenta urządzeń klimatyzacyjnych na świecie. Domel osiągnął poziom sprzedaży kwalifikujący go do atrakcyjnej wyprawy do CHIN. Tylko dziesięć osób, przedstawicieli najlepszych firm dealerskich w Polsce, zostało uhonorowanych tą wycieczką.

Wyjazd rozpoczął się przelotem z Warszawy do Paryża rankiem 16 września. Po kilkugodzinnej przerwie w Paryżu, który był punktem zbornym grup z Europy, o 15.55 rozpoczęliśmy podróż w nieznane. W czasie lotu przekroczyliśmy 6 stref czasowych, co spowodowało, że wylądowaliśmy w Szanghaju na lotnisku PUDONG o godzinie 9.05 następnego dnia, mimo że w powietrzu byliśmy tylko (a może jednak aż) 11 godzin. Drobiazgowa, kilkuetapowa, lecz wyjątkowo sprawnie przeprowadzona odprawa na oszałamiającym nowoczesnością i czystością lotnisku w Szanghaju wprowadziła nas w inny świat. Świat wielkich kontrastów, zaskakujących technologii i wyjątkowych ludzi.

Przy wyjściu z portu lotniczego czekały na nas młode i sympatyczne przewodniczki, które od wczesnych godzin porannych do późnej nocy towarzyszyły nam, prezentując nie tylko to, co najlepsze, najpiękniejsze, ale i to, co dziwne, tajemnicze, a nawet niedobre. Wszystko, co w obrazie współczesnych Chin można i należy zobaczyć. Naszą grupą zajmowały się AGNESZ i ADA. Agnesz odpowiadała za część wyprawy w obrębie SZANGHAJU. Ada natomiast w pełni rozwinęła nad nami swe opiekuńcze i przesympatyczne skrzydła w Pekinie, skąd pochodzi.

Po wyjściu z lotniska niepostrzeżenie znaleźliśmy się na dworcu szybkiej kolei magnetycznej, którą udaliśmy się do centrum Szanghaju. Podróż była szybka - 430km/h - i trwała zaledwie 7 minut. Następnie luksusowymi autokarami udaliśmy się do jednego z najlepszych hoteli w Szanghaju - RENDEZVOUS MERRY HOTEL. To, co widzieliśmy z okien autokaru, oszołomiło nas. Szanghaj - miasto, które ma przyćmić wkrótce urodę Hongkongu i odebrać mu wiodącą ekonomiczną rolę w Azji Wschodniej, jest niezwykle przestrzenne, pełne zieleni i kwiatów. Przemysł i usługi, a przede wszystkim finanse tego miasta stanowią 20 % udziału w tworzeniu produktu krajowego brutto Chin. W tym momencie pozycja największego i najszybciej rozwijającego się miasta w Chinach nikogo nie powinna dziwić. Silne poparcie władz i duży napływ kapitału z całego świata stymuluje dalszy, silny rozwój miasta.

W Szanghaju od wielu lat trwa wielki boom budowlany, powstają dziesiątki i setki nowych drapaczy chmur, na które z niecierpliwością czekają firmy i biznesmeni z całego świata. Ponad 4 mln ludzi mieszka tam w apartamentowcach, gdzie cena apartamentu nierzadko przekracza 2 mln EURO. Wiele z budowanych obiektów staje się hotelami najwyższej klasy, jak ten, w którym rezydowaliśmy. Sam hotel, sprawność i szybkość obsługi, a także niesamowita czystość czyniły każdy nasz krok w nieznane odurzająco przyjemnym.

W hotelowej restauracji dane nam było zachłysnąć się niepowtarzalnym urokiem chińskiej kuchni. I tu kolejne zaskoczenie. Prawdziwa chińska kuchnia ma niewiele wspólnego z tym, co mamy na myśli, przyzwyczajeni do restauracji znajdujących się w Europie. Dania tej części Azji są bardzo delikatne. Smaków niesamowitych, aczkolwiek naturalnych, trzeba się doszukiwać powoli i z namaszczeniem, w czym bardzo pomocne jest posługiwanie się bambusowymi pałeczkami. Odnalezienie faktycznego aromatu danej potrawy to wspaniała przygoda i początek przyjemności. Potrawy są lekkie, a duża różnorodność pozwala każdemu znaleźć coś dla siebie.

Po lunchu udaliśmy się autokarami do urzędu urbanistyki miasta Szanghaj, gdzie zapoznano nas z planami rozwoju na gigantycznej makiecie. To, co już jest niewyobrażalne: gigantyczne miasto, największe i najnowocześniejsze w Chinach, doskonale zorganizowane pod względem komunikacyjnym, okazało się dopiero częścią przyszłego miasta! Ma ono zostać najpiękniejszym i najnowocześniejszym miastem Azji, a pewnie i świata. Następnie spacerkiem przeszliśmy do Muzeum Narodowego w Szanghaju, które nauczyło nas wielkiej pokory wobec historii, cywilizacji i kultury narodu chińskiego. Eksponaty, liczące nierzadko tysiące lat, ukazujące niesamowity kunszt starożytnych rzemieślników, zdumiewały oglądających swym urokiem i pięknem, innym od znanego nam dotychczas. Wiele przedmiotów przykuwało wzrok tak bardzo, że z trudem odrywaliśmy się, by przejść do następnej sali wystawienniczej, jeszcze ciekawszej i piękniejszej. Sposób ekspozycji, oświetlenia, jakość klimatyzowanego powietrza, miła i uśmiechnięta obsługa zachwyciły nas i zadziwiły. Wspaniałe muzeum w pięknym nowoczesnym budynku, usytuowanym w scenerii przestrzennego parku w centrum miasta, wywołało w nas pierwsze symptomy fascynacji krajem.

Wieczór tego dnia spędziliśmy jednej z najlepszych szanghajskich restauracji, SOUTH BEAUTY. Wspaniała kuchnia, wiele cudownych, nieznanych, a czasami bardzo dziwnych i tajemniczych potraw oraz sympatyczne Chinki, które dość szybko zapoznały nas ze sztuką i filozofią jedzenia pałeczkami - wszystko to stanowiło o wyjątkowej atrakcyjności tego wieczoru. Około północy kolację zakończył niespodziewany powrót do centrum Szanghaju, gdzie opiekun z ramienia organizatora wyjazdu (firmy NECKERMANN) zaprosił wszystkich do salonu chińskiego masażu. Niezwykła aura tego miejsca i to, co dyplomowani masażyści, a głównie masażystki zrobiły z naszymi udręczonymi podróżą organizmami, zajmując się głównie stopami, wprawiło nas w nie lada zdumienie. Cudownie odrodzeni i zrelaksowani zakończyliśmy ten wieczór w hotelowym klubie, przy szklanicy doskonałego piwa TSINGTAO. Od tego momentu, mimo powszechnej dostępności najlepszych światowych marek piwa, zawsze piliśmy z duża przyjemnością wyłącznie chińskie.

Rankiem, po śniadaniu w hotelu, odbyła się pierwsza wizyta w fabryce koncernu DAIKIN w Szanghaju, gdzie przywitali nas przedstawiciele zarządu DAIKIN CHINA, mającego swą siedzibę w Szanghaju. Zwiedziliśmy fabrykę usytuowaną w strefie przemysłowej, tuż poza granicami miasta. Zapoznano nas tam ze szczegółami najnowszych technologii klimatyzacyjnych, nieznanych jeszcze poza Chinami i Japonią. Nowoczesność tej fabryki i nieomalże sterylna czystość pozostawiły bardzo pozytywne wrażenia. Po lunchu udaliśmy się do nowoczesnego biurowca w centrum Szanghaju, gdzie ma swoje biura DAIKIN CHINA. Usytuowanie tej siedziby w jednym z najnowszych i najnowocześniejszych budynków, najwyższy standard i sposób prezentacji produktów Daikina w salonie sprzedaży zaskoczył nie tylko nas, lecz również kolegów z innych krajów, a zwłaszcza przedstawicieli DAIKIN EUROPE.

Kolejnym etapem podróży był rejs statkiem wycieczkowym po rzece HUANG PU, dzielącej Szanghaj na dwie części. Podziwialiśmy więc urodę miasta w promieniach zachodzącego słońca, którego promienie odbijały się w szklanych i lustrzanych elewacjach setek wysokich, pięknych i niepowtarzalnych budynków szanghajskiego CITY. Po rejsie, aby spotęgować wrażenia doznane podczas zwiedzania miasta zamieszkiwanego przez ponad 18 mln ludzi, wjechaliśmy za pomocą kolejki przemieszczającej się w tunelu pod rzeką na taras widokowy gigantycznej, blisko czterystumetrowej wieży TV. Widok tysięcy wspaniałych budowli, dróg, mostów i oświetlonych barwnie parków, otulonych mrokami nocy, zrobił na wszystkich olbrzymie wrażenie. Kolacja w restauracji KABB i kolejny wieczór w hotelowym klubie zakończył ten pełen wrażeń dzień.

Wtorkowy, słoneczny poranek rozpoczął się od krótkiej konferencji w hotelu. Następnie wyruszyliśmy na wycieczkę do SUZHOU, gdzie umiejscowiona jest kolejna fabryka DAIKINa. Nasz pobyt w tym mieście rozpoczął się od wystawnego obiadu w hotelu SHANGRI-LA. Trudno wyobrazić sobie jego przepych, bogactwo wystroju i nowoczesność. Obiad przeszedł najśmielsze oczekiwania. Dziesiątki różnych potraw, kucharze na poczekaniu tworzący różne przysmaki ze wskazanych im produktów, wspaniałe mięsa i jeszcze wspanialsze owoce morza w towarzystwie egzotycznych owoców, przepysznych deserów i boskich lodów, stworzyły niesamowite widowisko kulinarne.

Trudno nam było opuścić to zaczarowane miejsce, jednak zwiedzanie fabryki DAIKINa było rzeczą równie ważną i ciekawą. Pokazano nam inny obraz produkcji niż w Szanghaju. Tutaj nowoczesność została zastąpiona szeregami chińskich robotników. Owszem, wszędzie czysto i wielkość produkcji oszałamiająca, ale poziom technologii nie przystawał w żaden sposób do standardów japońskiego potentata.

Wieczorem organizator zaprosił nas do kompleksu hotelowego RITZ CARLTON, gdzie swą siedzibę ma teatr słynnych SHANGHAI ACROBATICS TROUPE. Spektakl grupy, działającej od 1951 roku, przewyższył wielokrotnie nasze wyobrażenie o możliwościach ludzkiego organizmu i zasiał zwątpienie w prawa powszechnego ciążenia. Ta artystyczna formacja odwiedziła większość państw świata, zyskując powszechny podziw i mnóstwo nagród na festiwalach cyrkowych i pokazach akrobatycznych. Półtoragodzinny występ minął błyskawicznie. Po krótkich zakupach udaliśmy się na uroczystą kolację i kolejne wykwintne potrawy do Mesa Restaurant. Wspaniały, ostatni już wieczór w niebywale gościnnym Szanghaju zakończył się, jak zwykle, w hotelowym klubie, gdzie zostały już rozwieszone flagi zapowiadające zbliżające się wyścigi Formuły I.

Rano opuściliśmy sympatyczny RENDEZVOUS HOTEL. Nasze bagaże udały się na lotnisko, a my na ostatnie zwiedzanie. Tym razem złożyliśmy wizytę na Starym Mieście. Po wyjściu z autokaru, który zaparkował wśród chmary wysokich biurowców i hoteli, spacerkiem udaliśmy się na starówkę Szanghaju. Po kilkuset metrach znaleźliśmy się w zupełnie innym świecie. Niska zabudowa, pagody, handel uliczny, bary, restauracje i herbaciarnie. Wizytę rozpoczęliśmy właśnie od najsłynniejszej i najstarszej szanghajskiej herbaciarni HU XIN TING TEA HOUSE. Podano nam herbatę wraz z przepiórczymi jajkami, które przed gotowaniem długo leżą zakopane w ziemi. Mimo obaw, smak tego chińskiego przysmaku i aromat wspaniałej herbaty sprawiły nam dużą przyjemność. Z herbaciarni przeszliśmy do słynnych ogrodów YU GARDEN, gdzie zapoznano nas między innymi z prawidłami FENG SHUI w konstruowaniu obiektów rekreacyjnych. Według tych zasad człowiek potrzebuje do prawidłowego wypoczynku we właściwych proporcjach czterech sił: powietrza, kamieni, roślin i wody.

Urocze ogrody musiały wkrótce ustąpić kolejnej atrakcji dnia, którą było Muzeum i Dom Jedwabiu. Pokazano nam cały proces wyrobu jedwabiu, od pozyskania nici z kokonu jedwabnika, aż po produkcję wykwintnych tkanin słynnych na całym świecie. Miejscowy sklep z całym asortymentem wyrobów z jedwabiu stał się pierwszym celem naszych zakupów, a następne sklepy z biżuterią z jadeitu, z porcelaną i wyjątkowo przemyślnymi pamiątkami pozwoliły ulżyć naszym zapasom miejscowej waluty, której nie zdołaliśmy spożytkować do tej pory. Około południa w restauracji XIAN NAN GUO, w otoczeniu portretów koronowanych głów, prezydentów i innych najznamienitszych gości, którzy mieli zaszczyt się tam stołować, spożyliśmy kolejny rewelacyjny obiad.

Trudno nam było żegnać się z Szanghajem, ale gdzieś tam, oddalony o tysiące kilometrów na północ, czekał na nas BEIJING, czyli Pekin. Port lotniczy dla połączeń krajowych SHANGHAI HONG QIAO zadziwił nas swą wielkością i nowoczesnością. Przecież jeszcze kilka dni temu byliśmy na międzynarodowym lotnisku w Paryżu, a teraz wydawało się nam ono małym, śmiesznym, zaśmieconym nieporozumieniem. Oglądając po raz ostatni z okien samolotu panoramę wspaniałego miasta, przyrzekliśmy sobie, że jeszcze tu wrócimy. Obsługa pokładowa i czystość tego krajowego rejsu biła na głowę transkontynentalny lot samolotem AIR FRANCE. Przeurocze stewardesy przez cały lot z promiennym uśmiechem krążyły wśród pasażerów, serwując świetne potrawy i napoje bez ograniczeń, reagując błyskawicznie na najdrobniejszy nawet gest czy ruch, co sprawiło że lot upłynął nam miło i niepostrzeżenie.

A na ziemi czekał na nas kolejny fascynujący fragment Państwa Środka. Jego historia, kultura, stolica polityczna… Ale o tym przeczytacie Państwo w następnym, lutowym numerze.


Roman Zielonka

zdjęcia z podróży:


  Copyright © topPROJECT  O nas  Reklama  Wspólpraca  Regulamin  Mapa serwisu wstecz   do góry  
Partnerzy serwisu:
  Portal Miejski Rybnik
Nowiny Rybnickie
Forum Kultury
Forum Kultury
Rybnik katalog firm
Infonacja PL
Polecamy.net Platforma Mediowa
Polecamy NET
Serwis Zobacz Śląsk!
Zobacz Śląsk
Giełda ROW
Giełda ROW
Raczej.pl
Raczej PL
Zostań naszym partnerem!
Zostań partnerem!